Nie jestem fanką romantycznych powieści typu – „ona i on spotykają się pewnego dnia…”. Jednak „Jeden dzień” to książka, do której chętnie wracam. Nie jest to typowe romansidło. Książka opowiada historię Emmy i Dextera, którzy po raz pierwszy spotykają się w dzień zakończenia studiów, 15 lipca. Następnie, przez dwadzieścia kolejnych lat poznajemy ich historię z perspektywy tego dnia. Ciekawa zasada kompozycyjna, która nie pozwala na znużenie historią, dobrze zarysowane postacie. Najbardziej jednak w tej historii podoba mi się ich dojrzewanie, walka ze złudzeniami, zmiana poglądów, próby uratowania dawnych ideałów i akceptacja nowej rzeczywistości. Dorosłość, która nadchodzi zupełnie niespodziewanie, aż pewnego dnia budzimy się i pytamy – co ja tu robię i jak to się stało? I ten jeden dzień, który, nieświadomie, staje się najważniejszym dniem naszego życia. Marzymy i wierzymy, że kiedyś staniemy się zupełnie inni, historia opisana w „Jednym dniu” pokazuje, że przyszłość jest niewiadomą, którą jednak możemy kształtować.

jeden dzien ksiazka

Na podstawie książki powstał film pod tym samym tytułem, ale nie miałam jeszcze okazji go obejrzeć :)

jeden dzien film